10 paź 2017

Jak zmieniło się moje ciało po ciąży

Witam cieplutko,




Dziś mój synek kończy 7 tygodni. Ale ten czas leci! Wydaje mi się jakby wczoraj urodziła a tu już niedługo będzie dwa miesiące!


Waga sprzed i po ciąży

Jednym z najczęściej zadawanych pytań w ciąży, poza "Chłopiec czy dziewczynka?", jest pytanie "Ile przytyłaś?". Osobiście uważam, że nie jest to jakiś wstydliwy temat i mogę szczerze odpowiedzieć na to pytanie.
Przytyłam 13 kg w ciągu 9 miesięcy. Od razu po powrocie ze szpitala schudłam 6 kg, a w ciągu pierwszego miesiąca schudłam kolejne 4 kg, czyli łącznie 10 kg. Na dzień dzisiejszy został mi tylko 1 kg do wagi sprzed ciąży, czyli schudłam 12 kg w ciągu 7 tygodni od porodu.

Co robiłam aby schudnąć po porodzie?

Najchętniej to bym napisała, że nic i samo mi zleciało. Prawda jest taka, że robiłam trochę w tym kierunku, ale nie tyle ile bym mogła.
Po pierwsze, karmiłam tylko piersią przez pierwszy miesiąc (po tym czasie zaczęłam odciągać pokarm laktatorem i dokarmiać mm).
Po drugie, nie jadłam słodyczy i typowo tuczących rzeczy (chipsy i inne przekąski).
Po trzecie, przez pierwszy miesiąc uważałam na to co jem, unikałam surowych warzyw i owoców, jadłam dużo gotowanych warzyw. Obecnie pozwalam sobie na kruche ciasteczka i powoli wprowadzam surowe rzeczy.
Po czwarte, spacery! Polecam spacery, jako sposób na powrót formy sprzed ciąży. Nie dość, że służy to dziecku, to jeszcze naszym ciałom. Spacerujemy minimum przez godzinę, maksymalnie przez dwie godziny.




Jak wygląda skóra i brzuch po porodzie?

Niestety pomimo tego, że kilogramy łatwo mi schodzą, to moje ciało zdecydowanie wygląda inaczej. Dopiero zakończył mi się okres połogu, więc to normalne, że moje ciało, brzuch wyglądają inaczej. Macica potrzebuje czasu aby w pełni się obkurczyć. A co dokładnie wygląda inaczej?
Brzuch - jak stoję prosto to wygląda ok, ale niestety jak usiądę widać trochę nadmiaru otłuszczonej skóry, nie widać też mięśni brzucha, które były wcześniej bardziej widoczne.
Pośladki i uda - przed ciążą byłam osobą aktywną, chodziłam na siłownie i biegałam, dzięki czemu miałam umięśnione nogi i uniesione pośladki. Przez 9 miesięcy ze względu na zagrożoną ciążę musiałam głównie leżeć. Efektem jest to, że straciłam dawną formę i moje ciało nie jest wysportowane.

Jak zmieniło się Wasze ciała po ciąży? Jak się z tym czujecie?



***

Mój Instagram KLIK
Moje FOODBOOKi - KLIK
Mój kanał na YouTube - KLIK
wpisy ŚLUBNE - KLIK

Pozdawiam,


27 wrz 2017

Problemy z raną po cc

Witam cieplutko,


Dziś przychodzę do Was z historią moich problemów z gojeniem się rany po cesarskim cięciu. Rozumiem, że temat może dotyczyć niewiele osób, ale może akurat ktoś skorzysta z moich doświadczeń ;)

Zaraz po cieciu cesarskim

Może zaskoczę kogoś, ale mnie rana po cesarce prawie wcale nie bolała :) W pierwszych dwóch dobach po operacji miałam podawane leki przeciwbólowe (ketanol i paracetamol), a od trzeciej doby nie były już potrzebne.
Niestety pomimo tego, że ból mi nie dokuczał rana nie goiła się ładnie i z jednej strony zrobiło mi się zgrubienie wypełnione płynem. Wychodząc ze szpitala dostałam zalecenie aby ranę przemywać Octeniseptem i naświetlać lampą Sollux. Po ok dwóch tygodniach rana zaczęła mi bardzo "podciekać".


Gronkowiec złocisty

Kiedy rana zaczęła mi "podciekać" pojechałam do szpitala, gdzie była wykonana cesarka. Tam lekarz obejrzał ranę i stwierdził, że wszystko jest w porządku, że tak się czasem zdarza i mam dalej naświetlać lampą. Po kolejnym tygodniu, kiedy rana dalej nie chciała się goić, zdecydowałam się na konsultacje (prywatnie) u chirurga. Lekarz pobrał mi wymaz z rany i zalecił zgłosić się, jak będzie wynik.

Okazało się, że rana jest zainfekowana...gronkowcem! W pierwszej chwili wpadłam w panikę! Czy dziecko nie jest zarażone? Czy mogę karmić piersią?
Znów trafiłam do chirurga i na szczęście lekarz mnie uspokoił. Jest to szczep gronkowca, który żyje na skórze i jest bardzo często spotykany. Akurat jak byłam u chirurga to moja rana zaczęła się goić więc lekarz uznał, że nie jest potrzebny antybiotyk.

Jak jest teraz?

Obecnie rana wygląda całkiem dobrze, nie mam już wycieków. Pozostało mi niestety lekkie zgrubienie po jednej stronie blizny. Podobno ma się to z czasem wchłonąć. Blizna mnie nie boli, nie czuję jej kompletnie, jest bardzo nisko i zakrywa ja bielizna. Niestety nad raną zrobił mi się wałeczek tłuszczu, który nie wygląda za ładnie, ale mam nadzieje, że kiedy schudnę to zniknie też wałeczek ;)


A jakie Wy macie doświadczenie w gojeniu się rany po cesarce?


***

Mój Instagram KLIK
Moje FOODBOOKi - KLIK
Mój kanał na YouTube - KLIK
wpisy ŚLUBNE - KLIK

Pozdawiam,


5 wrz 2017

Wyboista droga mleczna - czyli karmienie piersią po cc

Witam cieplutko,



Moja i Remka "droga mleczna" jest póki co krótka, ale już mogę napisać, że jest dość wyboista i kilka razy z niej zboczyliśmy. Jeśli Was interesuje, jak wygląda w naszym wydaniu karmienie piersią po cieciu cesarskim, jakie mamy doświadczenia - zapraszam do lektury :)


Pierwsze przystawienie i pobyt w szpitalu

Remek urodził się poprzez cięcie cesarskie o godzinie 10:13. Ok godziny 12 wróciłam na salę, w tym czasie kangurował go mój mąż,wtedy został mi położony na brzuch i pierwszy raz zaczął ssać pierś. Jeszcze w ciąży z moich piersi wyciekała siara więc w dniu cięcia dalej lekko płynęła, Remek miał co possać. O ile ten pierwszy dzień był zakończony sukcesem, to niestety kolejne dni były ciężkie i pełne pomyłek.

Po pierwsze, mój syn miał bardzo silny odruch ssania, bardzo chciał być przy mojej piersi. Niestety źle go przystawiałam i zamiast ssać brodawkę z otoczką, ssał tylko brodawkę kalecząc ją do krwi. Moje brodawki krwawiły, dziecko nie mogło się najeść i ciągłe marudził. Były to najtrudniejsze dla nas (do tej pory) noce, kiedy dziecko całą noc albo płakał albo ssał, a moje piersi coraz bardziej krwawiły. Nie jestem typem mamy, która narzeka i cierpi w milczeniu!
Po pierwsze, poprosiłam położone o pomoc, aby pokazały mi jeszcze raz jak go przystawiać. Zaczęłam go karmić na siedząco i dzięki temu Mały lepiej potrafił złapać. Po drugie, w chwilach kiedy Maluszek bardzo płakał z głodu, a ja ciągle nie miałam normalnego pokarmu poprosiłam aby został dokarmiony. Był dokarmiony łącznie z pierwszą nocą, którą spędził z położnymi, trzy razy w ciągu 5 dni pobytu.


Czy mam wystarczająco pokarmu?

Jak wyszliśmy ze szpitala zaczęłam bardzo dbać o wygojenie się piersi, cały czas chodziłam po mieszkaniu z gołym biustem i smarowałam brodawki własnym pokarmem. Po ok dwóch-trzech dniach piersi się zagoiły. Pojawił się niestety inny problem - Maluszek za krótko ssał. Po ok 10 minutach dziecko zasypiało przy piersi, jadł za mało i nie przybierał na wadze. Na szczęście z pomocą przyszła nam położna na wizycie patronażowej, doradziła jak go wybudzać i stymulować aby dziecko dłużej jadło.

W tym momencie dziecko przybiera na wadze, umie ssać, ale dalej robi to dość krótko. Niestety jeśli Mały zjada za mało, nie może spać, płaczę i marudzi. Dalej walczymy aby dziecko nie musiało być dokarmiane, staram się go karmić jak najdłużej, aby zjadł tyle aby się najadł.

Plany na przyszłość

Póki co chce Maluszka karmić minimum trzy miesiące, chciałabym aby nie był dokarmiany butelką. Jednak jeśli okaże się, że On dalej traci na wadze albo płacze z głodu - nie będę go męczyć dla spełnienia własnych ambicji ("matki karmiącej")  i podam mu butelkę. Uważam, że najważniejsze żeby dziecko było zdrowe, ładnie rosło, rozwijało się i było szczęśliwe :) Nie jest najważniejsze, czy je z piersi czy z butelki.

Jakie są Wasze doświadczenia? Czy ktoś może miał podobne problemy?




***

Mój Instagram KLIK
Moje FOODBOOKi - KLIK
Mój kanał na YouTube - KLIK
wpisy ŚLUBNE - KLIK

Pozdawiam,


1 wrz 2017

Historia mojego porodu - cc, narkoza i Remek

Witam cieplutko,



Nasz synek jest już na świecie! Od 9 miesięcy czekałam na te słowa i w końcu doczekałam się mojego synka :) Jeśli interesuje Was, jak przebieg poród i jak się czuję tydzień po cesarskim cięciu - zapraszam :))

Dzień przed porodem...

Zgłosiliśmy się w poniedziałek do szpitala. Tam przyszło nam czekać na przyjęcie ponad 2 i pół godziny w poczekalni! Dodam, że byłam głodna jak wilk, bo lekarka prosiła abym do badania przyszła na czczo. Zostałam przyjęta, zbadana i skierowana na oddział patologii ciąży. Tam po badaniach krwi zostałam podpięta pod ktg i pozostało mi uzbroić się w cierpliwość. Na obchodzie wieczornym lekarz uprzedził, że mogę jeść max do godz 17, a pić do godziny 24. Tego dnia spotkałam się z anestezjologiem, który poinformował mnie, że z różnych względów medycznych będzie u mnie zastosowane znieczulenie ogólne (narkoza). Przyznam, że miałam mieszane uczucia co do tego, bo niestety przy narkozie nie mogłam usłyszeć pierwszego krzyku mojego synka. Pozytywną stroną narkozy jest to, że zaraz po przewiezieniu na salę można zacząć się ruszać i szybciej wstaje się z łóżka niż przy znieczuleniu w kręgosłup.


Mój mąż "kanguruje" Remka zaraz po urodzeniu

W dniu porodu...

Po godzinie 7 rano zostałam przeniesiona na Trakt Porodowy  i rozpoczęły się przygotowania do cięcie cesarskiego. Został mi założony wenflon i cewnik. Przebrałam się w "uroczą" zieloną koszulkę i razem z mężem czekaliśmy na godzinę zero :) Ok 9:45 zostałam przewieziona na salę operacyjną a o 10:13 Remek pojawił się na świecie. Pamiętam tylko jak anestezjolog mówi, że poczuje smak czosnku, ja powiedziałam "O czosnek"....i już obudziłam się po wszystkim. Obudziłam się z maską na twarzy i odczuciem drapania w gardle. Zaraz później dowiedziałam się, że mój synek waży 3200g, jest zdrowy i czeka na mamę. Jak tylko dowieźli mnie na górę do mojej sali, przyszedł mój mąż oraz mój ukochany synek :)))

Niesamowite jest to pierwsze spojrzenie na tego Maluszka :)))

Jednym z trudniejszych momentów podczas całego dnia, był czas gdy musiałam sama przetransportować się ("przepełznąć") z łóżka operacyjnego na zwykłe szpitalne. Bardzo dużo kobiet po cc bardzo źle wspomina tzw. pionizację, czyli pierwsze wstanie z łóżka (najczęściej po 8-12 godzin). Dla mnie, to nie było wielkie wyzwanie. Jak sprawić aby pionizacja nie była trudna? Najlepiej dużo wcześniej zacząć ruszać się w łóżku, podnosić nogi, lekko obracać się na boki czy nawet lekko podnosić tułów. Dotyczy to oczywiście znieczulenia przez narkozę, ponieważ przy znieczuleniu miejscowym zaleca się leżenie całkiem płasko przez 12 godzin.

IUGR, hipotrofia 

Jak już pisałam TUTAJ u mojego Malucha podejrzewali IUGR (wewnątrzmaciczne zahamowanie wzrostu płodu), ze urodzi się Malutki i chudziutki. Jeszcze dzień przed planowaną cc na usg waga dziecka miała być ok 2600g. Mój Maluszek natomiast urodził się zdrowy, normalnej wielkości 3200g, 54 cm, 10 punktów na 10 w skali apgar :)
Wniosek nasuwa się, że nie zawsze należy wierzyć w usg i wszystkie przestrogi lekarzy.


Tydzień po cesarce...

Czuje się rewelacyjnie, nie mam problemów z chodzeniem siedzeniem, schylaniem się. Rana niestety nie goi się idealnie, bo zebrał mi się pływ na jednym boku rany i muszę naświetlać się lampą sollux aby się to wchłonęło. A co do nadwyżki kg to już zrzuciłam 8 kg i czekam na kolejne ;)


***

Mój Instagram KLIK
Moje FOODBOOKi - KLIK
Mój kanał na YouTube - KLIK
wpisy ŚLUBNE - KLIK

Pozdawiam,


15 sie 2017

Ciemna strona ciąży

Witam cieplutko,

9 miesiąc, 38 tydzień

Przychodzę do Was z bardzo osobistym wpisem na temat "ciemnej strony" ciąży. Na wstąpię chce zaznaczyć, że każda ciąża może przebiegać inaczej, tak jak każda kobieta jest inna, to i każdej kobiety doświadczenia mogą się różnić. Tak samo każda ciąża, nawet u tej samej osoby, może przebiegać inaczej, za każdym razem rodzi się przecież inny człowiek :)

Strach

Nie chciałabym pisać o rozstępach czy mdłościach, które na pewno też wpisują się do "ciemnej strony" ciąży. Są to jednak tematy, które są często poruszane. Chciałabym napisać o czymś co spotyka wiekowość przyszłych mam, choć rzadko się o tym mówi. Mam na myśli strach...

Przyszła mama nie tylko pod wpływem lawiny hormonów, ale też pod wpływem najbliższego środowiska, rodziny - zaczyna odczuwać różne lęki dotyczące zmian jakie nastąpią w jej życiu, jak zmieni się jej ciało, jej relacje z partnerem czy innymi ludźmi, a także może odczuwać wiele leków związanych z samym dzieckiem, jego zdrowiem i przyszłością.

Czego się bałam?

Jak zaszłam w ciążę nie spodziewałam się, że będą to dla mnie najbardziej stresujące miesiące w życiu. Najpierw bardzo się cieszyłam, że zostanę mamą, że udało się tak szybko zajść w ciążę pomimo mojej choroby (niedoczynności tarczycy). Niestety jak tylko powiedzieliśmy rodzinie szczęśliwą informację - pojawiło się zagrożenie poronienia. Poczułam się strasznie, że mogę zaraz stracić swój "mały cud", który wydarzył się w moim życiu. Miałam plamienie przez ok 5-6 tygodni i niestety cały czas było zagrożenie, że stracę ciążę. Codziennie budziłam się z myślą "Czy mój Maluch dalej żyje? Czy dalej się rozwija?".

Na szczęście mijały tygodnie i wszystko z ciążą było w porządku, dziecko się rozwijało, a kolejne badania usg pokazywało, że z Maluchem jest wszystko dobrze. Wiele przyszłych rodziców nie musi borykać się z takimi lękami już na samym początku ciąży. Często jednak pojawia się strach, kiedy wykonuje się badania prenatalne. Badania prenatalne są wykonywane ok 12 i 20 tygodnia ciąży, określa się na nich czy płód ma widoczne wady genetyczne. Jest to bardzo stresujące badania, które w gruncie rzeczy nie daje jednoznacznych wyników, pokazuje tylko jakie jest prawdopodobieństwo, że twoje dziecko urodzi się chore :( Trudno mi sobie wyobrazić, jak ogromny lęk odczuwa przyszła mama, gdy słyszy, że jej dziecko może mieć poważną wadę genetyczną i urodzić się chore czy niepełnosprawne.

Zmiana w życiu

Okres ciąży często wywołuje różne lęki związane ze zmianami, które pojawiają się w życiu młodych rodziców. Jest to lęk, który dotyka nie tylko mam ale także przyszłych tatusiów. Boimy się o przyszłość naszych dzieci, ale też o to, jakimi będziemy rodzicami, jak zmieni się nasza codzienność i nasze relacje. Pojawienie się nowego członka rodziny kompletnie zmienia zarówno porządek naszego dnia, jak i nasze priorytety czy sposoby spędzania czasu, podróżowania, świętowania czy nawet spotykania się z innymi ludźmi.


Lęk nie kończy się wraz z ciążą

Niestety lęki przyszłej mamy nie kończą się wraz z urodzeniem dziecka. Pojawiają się inne emocje, czy wątpliwości związane z Maluszkiem. Ale co do tego tematu - to przekonam się o tym już w niedługim czasie...


Czy Wy odczuwałyście lęki podczas ciąży?
Czego się bałyście?

ps. Trzymajcie proszę za mnie kciuki, bo już za tydzień czeka mnie cesarskie cięcie i poznanie mojego synka :)





***

Mój Instagram KLIK
Moje FOODBOOKi - KLIK
Mój kanał na YouTube - KLIK
wpisy ŚLUBNE - KLIK

Pozdawiam,


1 sie 2017

8 miesiąc ciąży - hipotrofia, zakup wózka, sn czy cc

Witam cieplutko,



Udało nam się dotrwać do 9 miesiąca :) Bardzo się cieszę, że daliśmy radę, bo teraz już Maluch może bezpiecznie się rodzić. Ogólnie mówi się, że "donoszona ciąża" jest od 37-38 tygodnia, ale już od 36 tygodnia liczymy ostatni miesiąc ciąży i wszystkie organy Malucha są na tyle wykształcone, że poród jest dla niego bezpieczny. Wspominam o tym, dlatego, że nasz 8 miesiąc był niestety bardzo stresujący i bardzo bałam się, że Remek urodzi się za szybko i będzie to się wiązało z konsekwencjami dla jego zdrowia.

Te "urocze" krasnale i kraty były w pokoju szpitalnym, gdzie leżałam.

Hipotrofia i iugr

Niestety w tym miesiącu pojawiło się podejrzenie, że Maluszek może być dotknięty IUGR. Z Wikipedii:
"Hipotrofia (hipoplazja) wewnątrzmaciczna, wewnątrzmaciczne zahamowanie wzrostu płodu, IUGR (ang. Intrauterine Growth Restriction) – definiuje ją urodzeniowa masa ciała zależna od wieku ciąży: noworodek hipotroficzny to noworodek, którego masa ciała jest poniżej 10. percentyla standardowej krzywej masy ciała w zależności od wieku ciąży. W definicji występuje tylko masa urodzeniowa i wiek ciąży, a nie długość lub inne wymiary płodu"

Zaczęło się od tego, że na jednym z usg okazało się, że brzuszek Malucha jest mniejszy niż główka i nóżki. Podczas usg są badane cztery wymiary dziecka i na tej podstawie się określa biometrię płodu i jego "wiek" w tygodniach. Następnie porównuje się te wymiary z "wiekiem" według ostatniej miesiączki (przykład: z miesiączki dziecko ma 32 tygodnie i 2 dni a np. nóżka jest na 31 tydzień i 5 dni). Badane są wymiary wielkości główki, średnica główki, wielkość brzuszka i długość kości udowej. U mojego synka była największa różnica między wielkością główki a brzuszkiem (ok 4-5 tygodni).

Podczas badania KTG, czyli słuchanie ulubionej "melodii".

Lekarz prowadzący podejrzewający iugr skierował mnie do szpitala, gdzie byłam tydzień na obserwacji. Podczas pobytu w szpitalu zrobiono mi dwa razy usg (pierwszego dnia i po tygodniu), trzy razy dziennie wykonywano mi też ktg i zalecono obserwować ruchy dziecka. Podczas badań sprawdzili przepływy między łożyskiem a Maluchem, tętnice oraz samo łożysko. Na podstawie badań uznano, że wszytko jest w porządku a mój Synek po prostu w taki sposób rośnie (jest długi i szczuplutki).

Zostałam wysłana do domu z zaleceniem codziennego obserwowania ruchów dziecka i robieniem raz na tydzień - dwa tygodnie kontrolnego usg. Mały przybiera na wadze więc póki co cierpliwie czekamy na termin porodu.

Hipotrofia a odżywianie Mamy

Pojawienie się hipotrofii u płodu może wynikać z czynników:
1. łożyskowych (niewydolność łożyska);
2. płodowych (głównie u płci zeńskiej, zespół Fanconiego, choroby genetyczne z pierwotnym uszkodzeniem procesu wzrastania);
3. matczynych.

Jeśli chodzi o trzecią grupę czynników chodzi tu między innymi o cechy samej matki (niski wzrost, mała waga), jej choroby (zatrucie ciążowe, cukrzyca, niedokrwistość), nałogi (picie alkoholu, branie narkotyków czy palenie papierosów) oraz niedożywienie.

Niestety jako wegetarianka spotkałam się z zarzutem, że u mojego dziecka jest takie podejrzenie, bo nie jem mięsa. Oczywiście, żaden lekarz mi tego nie zasugerował. W ramach wyjaśnienia niedożywienia matki może spowodować hipotrofię w wypadku, kiedy kobieta je bardzo mało, ma dużą anemię, brak jej witamin i bardzo mało (lub wcale) nie przytyła w ciąży.

W moim przypadku moje odżywianie pomaga Maluchowi, mam bardzo dobre wyniki krwi (wysokie żelazo i hemoglobinę), a prawdopodobna hipotrofia może wynikać niestety z wad łożyska na co nie mam wpływu. Czy rzeczywiście moje dziecko ma hipotrofie dowiemy się jak się urodzi.


Wyprawka dla dziecka

W tym miesiącu skończyliśmy najważniejsze zakupy wyprawki dla dziecka. Dla nas najważniejszymi zakupami w ramach wyprawki było: łóżeczko, wózek, fotelik samochodowy, ubranka (przede wszystkim pajace, body), wanienka oraz kosmetyki (emolient do kąpieli, krem do pupy, chusteczki nawilżane i papmpersy).



Najtrudniejszym zakupem był dla mnie zakup wózka! Na rynku jest bardzo dużo wózków i w tej mnogości rodzajów łatwo się zagubić. Wózki możemy podzielić ze względu na typ nadwozia, czyli wózki klasyczne i wózki wielofunkcyjne. Wózki możemy kupić nowe (w sklepie stacjonarnym lub internetowym) lub używane (od osoby prywatnej, komisu, przez olx czy allegro).

My zdecydowaliśmy, że kupimy używany wózek ze względu na to, że używane wózki są po pierwsze, dużo tańsze niż nowe, po drugie, są bardzo w dobrym stanie, bo samej gondoli używa się ok pół roku, a później spacerówki, którą z czasem zmienia się na lekkie i łatwe do składania spacerówki typu "parasolka". Po trzecie i dla mnie najważniejsze, przy używanym wózku łatwo zobaczyć, jakie wady ma dany wózek. W nowym wózku trudno od początku dostrzec słabe strony, które pojawią się z czasem, natomiast przy używanym wózku widać co jest słabą a co mocną stroną danego modelu wózka. Oczywiście to wszystko to moje poglądy i każdy może uważać inaczej ;)

Poród naturalny czy cesarka?

W tym miesiącu została też podjęta decyzja co do rodzaju porodu mojego synka oraz daty, kiedy ma to nastąpić. Razem z lekarzem zdecydowaliśmy, że będzie ciecie cesarskie. Wynika to z trzech czynników: ułożenia płodu (położenie pośladkowe), hipotrofia (jak wyżej wspominałam Maluch jest trochę za "szczuplutki") i warunki anatomiczne macicy (która mogłaby bardzo utrudnić poród naturalny).



***

Mój Instagram KLIK
Moje FOODBOOKi - KLIK
Mój kanał na YouTube - KLIK
wpisy ŚLUBNE - KLIK

Pozdawiam,


6 lip 2017

Dieta wegetariańska i wegańska w ciąży

Witam cieplutko,



Długo się wzbraniałam przed napisaniem o swojej diecie w ciąży. Cały czas miałam wrażenie, że nie jam na tyle dobrze, aby się na ten temat wypowiedzieć. Ale zdecydowałam, że napiszę trochę o własnych doświadczeniach i może w ten sposób pomogę innym kobietom w ciąży, które zastanawiają się: co jeść :)


Z weganizmu na wegetarianizm

Przed ciążą (ponad rok) odżywiałam się "roślinnie", czyli nie jadłam żadnych produktów odzwierzęcych takich jak nabiał, mięso, jajka czy ryby. Kiedy zaszłam w ciąże planowałam dalej w ten sposób odżywiać się, niestety jak to bywa w życiu - nasze zamierzenia i plany weryfikują własne doświadczenie. W pierwszym trymestrze borykałam się z mdłościami, wiele produktów "śmierdziało mi" i co za tym idzie miałam ochotę tylko na niewiele rzeczy. W końcu jadłam tylko chleb z pomidorem :) Przy tak ubogiej diecie niestety szybko poczułam się źle i mój organizm zaczął się domagać prostych źródeł energii. Wtedy pierwszy raz od ponad roku zaczęłam mieć ochotę na jajka. Było to tak silne pragnienie, że uznałam, że brakuje mi składników odżywczych. Zdecydowałam się na rozszerzenie diety i przeszłam na dietę wegetariańską.



Obecnie nie jem mięsa od prawie dwóch lat, rozszerzyłam dietę na nabiał i jajka. Uważam, że sposób żywienia ma przede wszystkim nam służyć, a nie być "żelaznymi ramami" które wymuszają na nas określone zachowania czy ograniczenia.

Niedobory witamin

Jeśli ktoś uważa, że każdy na diecie wegańskiej czy wegetariańskiej ma niedobory - to zdecydowanie się myli! Oczywiście, niedobory można mieć stosując każdy rodzaj sposób żywienia, nawet ten najbardziej tradycyjny. W moim przypadku od kiedy przeszłam na dietę roślinną moje wyniki krwi znacznie się poprawiły. Dzięki temu, pomimo fatalnego jedzenia w początku ciąży, nie miałam żadnych niedoborów.

W ciąży bardzo łatwo o różne niedobory witamin, warto zwrócić uwagę szczególnie na żelazo, wapń, jod i witaminę D oraz kwas foliowy.

Kwas foliowy jest bardzo ważny i warto go brać przed zajściem w ciąże. W pierwszym trymestrze często ma się problemy z mdłościami, co często skutkuje tym, ze jemy byle co, byle tylko tego nie zwymiotować. W związku z tym dobrze mieć w swoim organizmie pewien zapas witamin,

Jod. W ciąży problemem, który często się pojawia jest niedoczynność tarczycy. Jod ma istotny wpływ na pracę naszej tarczycy, warto więc przyjmować suplementy z jodem.



Witamina B12 u wegetarian i wegan

Witamina B12 jest szczególnie ważna dla ciężarnych wegetarianek czy weganek. Wśród objawów niedoborów witaminy dominują niedokrwistość, zaburzenia żołądkowo jelitowe i brak apetytu, nudności i wymioty, zaburzenia neurologiczne (zaburzenia czucia, niezborność ruchów), zaburzenia wzrostu u dzieci. Witamina B12 to jedna witamina, której nie da się pozyskiwać naturalnie z roślinnego pożywienia, stąd bardzo ważne jest aby ją suplementować.


Źródła roślinne wapnia i żelaza

Mitem jest to, że jednym źródłem wapnia w diecie jest mleko. W diecie roślinnej jest bardzo wiele dobrych źródeł wapnia i żelaza. Konsekwencje niedoboru żelaza w ciąży i anemii są groźne: mała masa urodzeniowa i anemia u dziecka, a nawet poronienie lub przedwczesny poród.

Najlepsze roślinne źródła żelaza:
- tofu
- soja
- biała fasola
- czerwona soczewica
- ciecierzyca
- natka pietruszki
- brokuł
- szpinak

Gorąco polecam koktajle z natki pietruszki i/lub szpinaku, mój ulubiony to: natka pietruszki, banan, cytryna i mielone siemię lniane.

Najlepsze roślinne źródła wapnia (zamiast 1 szklanki mleka, cyzli ok 260 mg wapnia):
- 1,5 nasion selera
- 2 łyżki maku (20g)
- 2,5 łyżki ziaren sezamu (25g)
- 4 łyżki chia (40 g)
- 8 łyżek karobu (80g)


Dużo wapnia zawiera też natka pietruszki wiec robiąc koktajl z natki suplementujesz zarówno żelazo jak i wapń :)

Co jem w ciągu dnia?

Ostatnio moim ulubionym śniadaniem jest owsianka z siemieniem lnianym (źródło kwasów omega3) i owocami (truskawki, poziomy czy jagody, wiec źródła witamin m.in. wit C). Moje drugie śniadanie to najczęściej owoce (np. arbuz czyli dobre źródło potasu) lub nabiał (ser biały, jogurt z owocami lub serek wiejski). Czasami na drugie śniadanie robię sobie zielone koktajle ze szpinakiem lub pietruszką. na obiad często jem gotowane warzywa z dodatkiem jajka (np. gotowane lub smażone). Bardzo lubię też różne produkty mączne takie jak pierogi czy naleśniki. Na deser czy przekąskę zjadam głównie owoce. Mam straszną ochotę na owoce!!! Jeśli chodzi o kolację to często są to zupy warzywne, czasem kanapki czy jajka.



***

Mój Instagram KLIK
Moje FOODBOOKi - KLIK
Mój kanał na YouTube - KLIK
wpisy ŚLUBNE - KLIK

Pozdawiam,


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...