Witam cieplutko
jak Wam wiadomo biorę udział w akcji
"Włosy rosną jak na drożdżach" - organizowanej na blogu
Anwen. W związku z powyższym staram się codziennie pić napój z drożdży, mierze długość włosków i sprawdzam skuteczność całej akcji. Tematem więc dzisiejszego wpisu są
włosy.
Jeśli chodzi o moje włoski, to jak już miałam okazję pisać na blogu o tym, że w tamtym roku je przez własną głupotę kompletnie spaliłam. Nie pozostało więc nic innego tylko radykalne ścięcie (październik). Od tamtej pory zapuszczam włosy i marzę o znów długich i zdrowych włosach.
Upragniony cel!
PICIE DROŻDŻY
Drożdże pomimo tego, iż piję je od dwóch tygodni, dalej smakują dla mnie fatalnie! Zdecydowanie wolę już herbatkę z pokrzywy czy łykanie tabletek takich jak Belissa czy Skrzypovita.
PRZYGOTOWANIE
Przyrządzam je w taki sposób: kruszę w kubeczku 1/4 kostki, zalewam wrzątkiem, żeby umarły. Następnie mieszkam aby powstała "gładka" konsystencja. Dodaje kakao gorzkie, bez cukru. Przygotowuje wodę z cytryną do popicia. Piję jak lekarstwo szybkimi łykami i mocno popijam.
DZIAŁANIE - informuje, iż przez 2 tygodnie włosy urosły o ok 1,5 cm. Liczę, ze po całej akcji urosną ok 3 cm.
Więcej o moich włosowych perypetiach na blogu Anweny:
LINK